niedziela, 2 listopada 2014

Mit Galicji


Ach Galicja, mityczna kraina do której wciąż wzdycha się w Krakowie! XIX-wieczny raj, rozwój Krakowa, obrazki Lwowa w sepii, pociągi i tramwaje, miłościwie panujący Franciszek Józef, prasa i autonomia.

Ale przecież nie tylko. Galicja to złożona historia, ogromny wachlarz tematów i zagadnień. 

Wystawa prezentuje nam różne oblicza Galicji, poczynając od mitów, jakie wykreowały cztery główne narody zamieszkujące jej teren. Przedstawiono tu wiele zagadnień z jej historii - politycznych, kulturowych, ekonomicznych, gospodarczych. Wystawa prezentuje też dziedzictwo Galicji, jej znaczenie dla dzisiejszych Polaków i Ukraińców.

Ja byłam wystawą oczarowana. Spędziłam na niej dwie godziny, przeczytałam wszystkie informacje. Bo ta wystawa to taka lepsza wersja lekcji historii. Jest pasjonująca i przedstawia przeszłość na różne sposoby. Mamy tu do czynienia ze sztuką - obrazami, litografiami, ale też wielkoformatowymi wydrukami, autorstwa artystów XIX, XX i XXI wieku. Jest tu mnogość map i zdjęć, dokumenty historyczne, przedmioty codziennego użytku, są filmy i informacje prasowe. Ta różnorodność robi wrażenie i odpowiada wielowątkowości wystawy, Wszystko zostało doskonale opisane, a co więcej - do naszej dyspozycji jest też ulotka "Didaskalia", która zawiera dodatkowe informacje dla dociekliwych.

"Mit Galicji" to klucz do zrozumienia krakowskiej duszy i krakowskiego słowniczka, czyli flizów i pischingera :) Must see!



The new exhibition in MCK, "Myth of Galicia", presents the nations, myths, traditions, history and the heritage of the land called Galicia. These topics are shown through numerous documents, maps, pieces of art, photos, videos, press extracts etc. Everything is well described, also in English. So it's a great possibility o get to know the Cracovian soul :)




10.10.2014 – 8.03.2015
Galeria Międzynarodowego Centrum KulturyRynek Główny 25, Kraków

Godziny otwarcia galerii/ Opening hours:
wtorek–niedziela/Tue-Sun, godz. 10.00–18.00

Ceny biletów/Tickets:
bilet normalny/normal – 10 zł, bilet ulgowy/reduced – 6 zł, bilet rodzinny/family – 14 zł
W każdy wtorek i środę w godzinach 10.00–11.00 HAPPY HOUR/Tue&Wed, 10-11 –1 zł.


wtorek, 14 października 2014

Beksiński w NCK-u.

22 lutego 2005 roku Polskę obiegła wiadomość, ze znany malarz, Zdzisław Beksiński, został zamordowany w swoim mieszkaniu w Warszawie. 9,5 roku później, kompletnie o tym nie pamiętając, wybrałam się na małą retrospektywę jego prac w Nowohuckim Centrum Kultury, Wiem, te wydarzenia nie mają ze sobą związku, ale teraz, kiedy przypominam sobie zobaczone dziś obrazy, grafiki i fotografie, wydają mi się one jeszcze mroczniejsze, bardziej ponure i może nieco profetyczne? Przeczuwające?



Przedstawione na wystawie obrazy wydały mi się takie...kosmiczne, fantastyczne, nierealne. Wyjęte jakby z filmów, legend, mitów. Magia i bajka, ale bez happy endu. Senne koszmary? 

Abstrakcja i poszukiwanie nowego, ale bez upartego trzymania się jednego pomysłu. Beksiński zawsze należał do awangardy, co łatwo można zauważyć przyglądając się jego fotografiom. Powstawały one w latach 50. i wyprzedzały zachodnie tendencje o kilka lat. To własnie one najbardziej mnie zafascynowały i dla nich wróciłabym do NCK-u, gdyby tylko wystawa trwała trochę dłużej.

Warto się wybrać, kto nie był ma szansę do niedzieli w godzinach 10-19. Bilety 6/8 zł.



poniedziałek, 22 września 2014

Kropla w morzu.

Dobiega końca wystawa Zbrodnia w Sztuce w MOCAK-u, rzecz jasna. Chciałam jednak, przemilczając haniebnie długą nieobecność, polecić inną, którą można obecnie oglądać w tym muzeum.



Jestem kroplą w morzu. Sztuka ukraińskiej rewolucji.

MOCAK, jak na muzeum sztuki współczesnej przystało, nie odcina się od problemów współczesnego świata i ta wystawa jest tego najlepszym przykładem. Jestem kroplą w morzu... prezentuje prace artystów, którzy byli na Majdanie, ale są tu też obrazy prorocze, powstałe przed wydarzeniami z 2013. Sztuka była w Kijowie cały czas obecna - pod postacią obrazów, plakatów czy happeningów. Wystawa jest więc naturalną konsekwencją walki podejmowanej przez artystów,

Ta wystawa pokazuje też, że sztuka jest nieodłącznym elementem przemian, zwłaszcza tych gwałtownych. Towarzyszy nam w tych najistotniejszych momentach, komentuje, opowiada, wyraża emocję. Ale jest też sposobem na wyrażenie sprzeciwu - na tej wystawie obejrzymy również zdjęcia dokumentujące happeningi, takie jak ten z lustrami. 

Gorąco polecam, choć zdjęcia i historie opisane na wystawie mogą być szokujące, trudne, bolesne, to jednak warto zobaczyć. Wystawa zajmuje tylko jedną salę, ale ma dużą siłę wyrazu, więc tyle w zupełności wystarczy.
ze strony MOCAK

piątek, 8 sierpnia 2014

Wojenne Podgórze.

Kolejny z podgórskich spacerów przebiegał trasą wojenną. Polecam tę trasę wszystkim zainteresowanym okupacyjna historią Krakowa i dziejami Żydów krakowskich. 



Podobnym szlakiem podąża corocznie Marsz Pamięci z Placu Bohaterów Getta do Obozu Płaszów.

Spacer rozpoczął się na Placu Bohaterów Getta, dawnym głównym placu getta. Stąd Niemcy przeprowadzali deportacje, nieopodal mieściła się jedna z bram wjazdowych do getta, tu spotykali się członkowie Żydowskiej Organizacji Bojowej i tu także mieścił się jedyny jasny punkt - Apteka pod Orłem, prowadzona przez Polaka, Tadeusza Pankiewicza.

Dalej nasza trasa prowadziła ulicą Kącik, przez środek instalacji Mirosława Bałki Auschwitz-Wieliczka, do Fabryki Schindlera. W planie nie było wejścia do muzeum, ale mam nadzieję, że udało m się zachęcić uczestników spaceru do odwiedzenia tego miejsca. 

Dalej oglądaliśmy dwa pozostałe fragmenty muru w kształcie macew, którym otoczone było getto - przy ulicy Lwowskiej i przy Limanowskiego.


Stamtąd udaliśmy się na teren obozu koncentracyjnego Płaszów. Na naszej trasie znalazły się ruiny domu przedpogrzebowego, Szary Domek - miejsce tortur, Czerwony Domek - dawny dom Amona Gotha, brutalnego komendanta obozu, Hujowa Górka i pomniki upamiętniające ofiary obozu. Opowiadałam o utworzeniu obozu na terenie dawnych cmentarzy, o codzienności w obozie, pracach, jakie wykonywali więźniowie i więźniarki, egzekucjach i wreszcie - likwidacji obozu.


Trasa tego spaceru na pewno jest bardzo ciekawa i wzruszająca, nie jest to łatwa rozrywka, ale to część historii Krakowa, którą na pewno warto poznać. Trasę tę można też poszerzyć o spacer po terenie getta, odwiedzając miejsca związane z jego historią - Judenrat, Arbeitsamt, dawną fabrykę Juliusza Madritscha, dom, w którym mieszkał Roman Polański, dziedziniec fabryki Optima, na którym w upale przetrzymywano Żydów i inne.

sobota, 26 lipca 2014

Spacer po podgórskich fortach.

Ten spacer był okazją do poznania Krzemionek, a właściwie trzech fortów powstałych na tych wzgórzach - Krakus, Benedykt i Krzemionki. Trwał około dwóch godzin i został zorganizowany przez centrum handlowe Bonarka. Myślę, że organizacja takich bezpłatnych wycieczek to super pomysł - dwa w jednym - Bonarka promuje siebie i dzielnicę.

Wycieczka rozpoczęła się pod Kopcem Kraka, o którym już kiedyś pisałam. Tym razem dużo czasu poświęciłam też na opowieść o Twierdzy Kraków, genezie i etapach jej powstawania, by choć trochę przybliżyć uczestnikom tę część historii Krakowa. Żadna ze mnie specjalistka w temacie fortyfikacji, więc trochę się stresowałam, ale mam nadzieję, że to, co mówiłam było zrozumiałe. Pod Kopcem Krakusa w 1853 roku ruszyła budowa fortu o tej samej nazwie. Kopiec został otoczony ziemnymi wałami, a wśród nich powstały koszary w kształcie litery U. Niestety, do naszych czasów nie przetrwało z tego już nic - wały zniwelowano w czasie prac archeologicznych na Kopcu, a koszary rozebrano w 1954, aby pozyskać cegłę do budowy Nowej Huty.


Następny punkt programu - Wzgórze Lasoty. Poznaliśmy legendę o straszącej tam księżniczce - czy wciąż tam jest? Na Wzgórzu znajduje się kościółek pw. św. Benedykta, podziwiać go mogliśmy tylko z zewnątrz, ponieważ otwarty bywa tylko 21 marca i we wtorek po Wielkanocy. Dzisiejsza budowla stoi na miejscu XI-wiecznej rotundy, postawionej przez Benedyktynów z Tyńca. Kościół i teren Wzgórza przechodził z rąk do rąk, śladem przynależności do zakonu Duchaków jest krzyż z dwunastoma końcówkami symbolizującymi owoce Ducha Świętego. Od wezwania kościoła wziął swoją nazwę Fort - wieżowy, artyleryjski. Usytuowany na stromym zboczu bronił Traktu Lwowskiego i dostępu do mostów na Wiśle. Tak jak i inne forty Krzemionek, ten również nigdy nie został użyty w bezpośredniej walce. Fort niestety jest zaniedbany, niewykorzystany, wciąż czeka na rewitalizację.


Dalej droga wiodła przez Park Bednarskiego, powstały w dawnym kamieniołomie. Inicjatorem jego utworzenia był Wojciech Bednarski, podgórski działacz i społecznik. Za swoje zasługi otrzymał parcelę budowlaną przy Placu Lasoty, gdzie do dziś wznosi się jego willa. Park obfituje w liczne gatunki drzew, wysokich, rozłożystych, pięknych - to był baaaardzo przyjemny cień po nasłonecznionych wzgórzach. W starym kamieniołomie ponoć miał swoją szkołę sam Mistrz Twardowski, może wciąż jest tu dużo magii? Część parku prowadząca na Krzemionki jest górzysta - a to za sprawą XVIII-wiecznych fortyfikacji ziemnych.Mieszka tu też cały tłum wiewiórek!


Ostatni przystanek - ex-Fort Krzemionki. Był to brat-bliźniak Fortu Benedykt. I tak jak w Benedykcie, tu też po 1918 roku mieszkali cywile. Ale o ile w Benedykcie zostali do 1984, o tyle Fort Krzemionki wyburzono w latach 70. Teren wykorzystano pod budowę ośrodka telewizji regionalnej, a maszt z Krzemionek widoczny jest z wielu miejsc w Krakowie.





Następny spacer już za tydzień - 2 sierpnia o 12. Będziemy spacerować po wojennym Podgórzu. Będzie więc Plac Bohaterów Getta, Fabryka Schindlera, pozostałości muru getta i obóz Płaszów. Serdecznie zapraszam :).